RSS
niedziela, 13 sierpnia 2017
O makaronie z serem i cukinią, zrujnowanej królowej i ratowaniu świata

Powrót do pracy po urlopie nie należał do najłatwiejszych. Wizja, że z kolejnym dłuższym wypoczynkiem trzeba poczekać rok, nie była (i nadal nie jest) przyjemna. No ale rozkręcam się powoli i staram się wkręcić w codzienny rytm pobudek o piątej rano...

Tymczasem dziś we wpisie kilka słów nt. książek, które ostatnio przeczytałam oraz przepis na niesamowicie smaczny makaron z serem i cukinią.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Książkowo: "Jak zrujnować królową. Maria Antonina, skradzione diamenty i skandal, który zachwiał tronem Francji" J. Beckman

"Jak zrujnować królową" to pozycja, która bardzo dokładnie i jednocześnie rzetelnie opisuje temat afery naszyjnikowej. Było to słynne oszustwo dokonane u schyłku XVIII wieku we Francji i było wymierzone w Marię Antoninę.

Autor przedstawia nam losy niesamowitego naszyjnika, przedziera się przez gąszcz kłamstw i intryg, bada przyczyny, jakie doprowadziły do tej sytuacji i wszystko to opisuje na przeszło czterystu stronach. Bibliografia na końcu książki jest imponująca i potwierdza ogrom pracy, jaki Jonathan Beckam włożył w jej napisanie.

Jednak afera, to nie jedyne o czym jest książka. Opisuje ona również losy bohaterów, którzy w różny sposób byli związani z tą sprawą. Oczywiście sporo dowiemy się o samej Marii Antoninie, o tajemnicach dworskiego życia oraz o ludziach, którzy żyli pragnieniem, aby tego życia zaznać. Pragnienie to często nadawało cel ich życiu. I tak kardynał Rohan starał się o względy królowej tak bardzo, że dał się złapać w sidła intrygi, którą uknuła hrabina La Motte-Valois.

Jak dla mnie, książka chwilami była dość trudna w odbiorze, choćby poprzez dużą ilość postaci przewijających się na jej stronach. Najciekawsze były dla mnie rozdziały poświęcone samej Marii Antoninie:

"Rozwinęła w sobie instynktowną skrytość - dokumenty starannie zamykała w sekreterze - gdyż peszyły ją szczegółowe informacje, jakie zdawała się posiadać jej matka. Zakładała, że Francuzi także ją szpiegują, co jedynie pogłębiało jej poczucie wyobcowania. Wersal należał do tych miejsc, gdzie za każdymi drzwiami stał człowiek z przyciśniętym do nich uchem (..)."

Książka z pewnością zadowoli miłośników historii, ale i osoby które gustują w kryminałach, ponieważ "Jak zrujnować królową" to jedno wielkie śledztwo, które zmierza do odkrycia prawdy. 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Książkowo: "Życie Zero Waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej" K. Wągrowska

Czym jest zero waste? Pojęcie to zostało użyte po raz pierwszy w USA w latach siedemdziesiątych przez Paula Palmera, który był właścicielem firmy zajmującej się powtórnym użyciem surowców chemicznych stosowanych w sprzęcie elektronicznym. Od tego czasu, zaczął rozwijać się ruch zero waste, który skupiał się na ekologii i świadomym podejściu do obiegu odpadów w gospodarce. Popularność tej filozofii wzrosła, kiedy autorka bloga "Zero Waste Home" postanowiła zredukować ilość produkowanych przez siebie odpadów do zera i sformułowała zasadę 5R (refuse, reduce, reuse, recycle, rot). Zatem w zero waste chodzi o to, żeby maksymalnie ograniczyć ilość generowanych odpadów i stan posiadania do minimum, ponownie używać produkty uznawane za jednorazowe, przetwarzać oraz kompostować.

Katarzyna Wągrowska jest autorką bloga Ograniczam Się, a w książce opisuje swoje polskie zmagania z eksperymentem zero waste oraz przeplata w niej historie innych osób, które się w różnym stopniu tego podjęły. W tym celu, autorka wyruszyła w podróż po kraju i przeprowadziła wywiady z tymi osobami. Był to całkiem dobry pomysł, ponieważ warto poznać zdanie innych osób w tej kwestii, zwłaszcza jeśli opisują coś z własnego doświadczenia.

Książka składa się z czterech rozdziałów. Pierwszy porusza temat, jak ograniczać odpady w domu i tu mamy kolejne podrozdziały skupiające się na: kuchni, łazience, sprzątaniu i garderobie. Można tu znaleźć mnóstwo praktycznych porad, ciekawostek, a czasem i  statystyk oraz tabeli, które obrazują skalę problemu generowania odpadów w gospodarstwie domowym. Drugi rozdział - Dzieci a zero waste - pokazuje, jak można wprowadzić to podejście,  kiedy mamy dzieci, bo jak się okazuje, jest to możliwe. Trzeci rozdział to styl życia a zero waste, czyli jak się odnaleźć z tą filozofią w pracy, w restauracji, czy też w podróży. Ostatni rozdział przedstawia, jakie oszczędności możemy uzyskać, jeśli będziemy starali się żyć zgodnie z zasadami zero waste.

Osobiście muszę przyznać, że dość ciężko jest mi przełożyć zero waste do życia codziennego, oczywiście tak całkowicie, bo w jakimś stopniu staram się rozsądnie podchodzić do tego tematu. Jak wiadomo, często zarobki determinują nasze wybory konsumenckie. Jest też wiele innych czynników, które składają się na to, że do naszego koszyka trafiają te, a nie inne produkty. Właściwie jak się o tym wszystkim zaczyna poważnie myśleć, to uświadamia się sobie, że jest to temat rzeka. Z pewnością wiem, że każde, choćby najmniejsze działanie w kierunku zero waste, jest czymś pozytywnym i warto robić cokolwiek.

Książkę mogę szczerze polecić. Podczas czytania zanotowałam sporo ciekawych przepisów kulinarnych i kosmetycznych, które chcę koniecznie wypróbować. Owszem, jest w niej kilka rzeczy bardzo oczywistych, o których my przecież bardzo dobrze wiemy, ale ponowne uświadomienie ich sobie, wcale nie jest takie złe.  

Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za możliwość przedpremierowego przeczytania książki.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kulinarnie: makaron z serem i cukinią (cukiniowe Mac and Cheese)

Upichciłam ostatnio na obiad coś właśnie takiego. Jakie to było dobre, jakie serowe, aromatyczne i syte! Przyznaję, że nie jest to lekkie danie i nawet dodatek warzywa, czyli cukinii, nie sprawia że staje się ono bardziej fit ;) Jednak, czy czasem nie można sobie kulinarnie zaszaleć?

Co poza tym?

- jak miewam często w zwyczaju, pozmieniałam nieco proporcje i w sumie smakowo bardzo mi odpowiadało. Jednak podałam w przepisie również oryginalne ilości.

- nie udało mi się dostać sera havarti. Poszukałam, jaki ser może być jego zamiennikiem i padło na tylżycki. Z tym akurat nie było problemu, jeśli chodzi o dostępność.

- warto poszukać dobrego sera cheddar, zresztą to samo tyczy się tylżyckiego. Sery są tu podstawą i ich smak będzie najbardziej intensywny, dlatego naprawdę warto postawić na jakość.

Przepis znalazłam tutaj.

Składniki:

3 łyżki oleju

pokrojona cienko bagietka lub 2 bajgle

4 łyżki masła

1/4 szklanki mąki

2 szklanki mleka (w oryginale 3)

2 szklanki wody

400 g drobnego makaronu

2 średnie cukinie, starte na tarce o grubych oczkach (można, ale nie trzeba obierać)

1 szklanka startego sera cheddar (w oryginale 3)

1 szklanka startego sera tylżyckiego (w oryginale ser havarti)

po 1/4 łyżeczki granulowanego czosnku i pieprzu cayenne

sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

  • Piekarnik nagrzewam do 175 stopni C. Pokrojoną bagietkę skrapiam olejem i posypuję odrobiną soli (sypnęłam też nieco tymianku). Mieszam całość i przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piekę około 10-15 minut. W połowie czasu pieczenia, mieszam kawałki bagietki, żeby się równo opiekły. Po upieczeniu, wyciągam z piekarnika i odstawiam na bok.
  • W międzyczasie rozpuszczam masło na dużej i głębokiej patelni. Wsypuję mąkę, zmniejszam ogień, mieszam i smażę ok. 1 minutę. Następnie stopniowo wlewam mleko, wodę i dodaję makaron. Zwiększam lekko ogień, doprowadzam całość do wrzenia i gotuję ok. 15 min. Ważne, aby często mieszać makaron. Jeśli jest taka potrzeba, można dolać trochę wody, żeby makaron się nie przypalił.
  • Kiedy makaron jest gotowy, dodaję startą cukinię, sery i przyprawy. Mieszam całość i gotuję jeszcze 5-10 minut. Makaron podaję z bagietkowymi grzankami.

niedziela, 06 sierpnia 2017
Sierpniowa melancholia ("Historia brody"; kapusta curry)

Końcówka urlopu nieco melancholijna. Mętlik myśli na różne tematy, lekkie zagubienie, ciągłe szukanie sposobu na to, aby dać głowie odpocząć od myślówki... Do tego wszystkiego aura sierpniowa daleka od ideału. Brak mi ciepłych wieczorów, kojącego sierpniowego zapachu i ciszy. I jak zawsze o tej porze roku, gdzieś tam w głowie przewijają się słowa Tove Jansson: "Kocham granice. Sierpień jest granicą między latem a jesienią; to najpiękniejszy miesiąc, jaki znam. Zmierzch jest granicą między dniem i nocą, a brzeg jest granicą pomiędzy morzem a lądem. Granica jest tęsknotą: kiedy oboje są zakochani, ale wciąż nie wypowiedzieli ani słowa. Granicą jest bycie w drodze." 

Ostatnio wybrałam się do Gdańska. Trwa tam teraz Jarmark Dominikański, ale nie taki był cel mojej podróży. Byłam tam o poranku, kiedy nie było jeszcze zbyt wielu ludzi, stragany były pozamykane, było cicho i przyjemnie. Przemierzałam z aparatem w ręku urokliwe uliczki i zachwycałam się pięknem Starego Miasta. Na koniec, zaszłam do mojej Pikawy. Wypiłam pyszną herbatę Kłapouchego i wciągnęłam porządny kawałek ciasta marchewkowego... Jeśli będziecie kiedyś w Gdańsku, koniecznie tam zajrzyjcie :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Książkowo: "Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu"
Ch. Oldstone-Moore

„Bez względu na to, czy jest się gejem czy heteroseksualistą, liberałem czy konserwatystą, wierzącym lub niewierzącym, czy ktoś mieszka w mieście czy na wsi – każdy mężczyzna znajdzie jakiś powód do zapuszczenia brody lub wąsów. Mężczyźni odnaleźli w zaroście rodzaj męskiego wyzwolenia. W świecie zdominowanym przez ogolone twarze zarost stanowi deklarację osobistej niezależności”

Przed nami opowieść o dziejach męskiego zarostu. Autor w bardzo pomysłowy sposób prezentuje losy męskiej brody/wąsów/bokobrodów lub ich brak. Dzieje te są przez niego opisane od najdawniejszych czasów poprzez Jezusa, księcia Alberta, Che Guevarę, Johna Lennona do Davida Beckhama. Wymieniłam tylko kilka postaci, ale w książce znajdziecie ich znacznie więcej.

Przed rozpoczęciem lektury nasunęło się pytanie, po co pisać o męskim zaroście? Co jest w nim takiego fascynującego, że powstała o nim książka, która ma na dodatek aż 500 stron i bazuje na naprawdę bogatej bibliografii.

Autor tłumaczy, że jednym z celów, dla których napisał "Historię brody", była chęć przyjrzenia się niezwykłym losom ludzi z historii zachodniej cywilizacji. Faktycznie, omawiane w książce postacie stanowią bogatą i niezwykle zróżnicowaną grupę. Drugim celem było zapoznanie czytelników z "mrocznymi zakątkami historii męskiego zarostu" i przy okazji rozwianie błędnych wyobrażeń i mitów na jego temat. Według autora, przemiany w męskim zaroście, to nie tylko cykle modowe, ale również inne ważne aspekty. W książce porusza także zagadnienia moralne, polityczne, a także seksualne i wszystko to w nawiązaniu do zarostu.

Książka idealna dla mężczyzn (tych z zarostem i bez) oraz dla kobiet, aby mogły zapoznać się z tym tematem i dowiedzieć się, co dla mężczyzny może znaczyć jego broda, wąsy lub ewentualny ich brak. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kulinarnie: kapusta curry w mleku kokosowym

Tym razem będą swojskie klimaty z nutą egzotyki. Połączenie kapusty z mleczkiem kokosowym wydawało mi się dość dziwne i kuszące zarazem. Oczywiście, że musiałam przygotować tę potrawę. Okazała się tak dobra, że lubię do niej wracać.

Oczywiście najlepsza będzie młoda kapusta. Jednak można spróbować też z tą nie do końca młodą ;) Może wydłuży się nieco czas duszenia, ale w smaku będzie równie dobra.

Przepis znalazłam tutaj. W swojej wersji zwiększyłam proporcje składników.

Składniki:

średniej wielkości główka kapusty

2 ząbki czosnku

2 cebule średniej wielkości lub 1 duża

olej

1 puszka mleka kokosowego (ok. 400 ml)

2-3 łyżeczki żółtego curry w proszku

pół suszonej lub świeżej papryczki chilli

1 płaska łyżeczka suszonego imbiru lub odrobina świeżo startego (do smaku)

Przygotowanie:

  • Kapustę kroję na ćwiartki, a potem w paski. W garnku o grubym dnie rozgrzewam olej, podsmażam lekko drobno pokrojoną cebulę i czosnek. Dodaję do garnka kapustę, podsmażam przez chwilę, często mieszając.
  • Następnie do kapusty dodaję mleczko kokosowe i przyprawy (chilli drobno siekam lub kruszę, jeśli mam suszone). Całość dokładnie mieszam, solę, dodaję pół szklanki wody i przykrywam.
  • Kapustę duszę pod przykryciem do miękkości, mieszając co jakiś czas. Jeśli jest taka konieczność, to dodaje trochę wody. Czas gotowania może być różny, ale po około 30 minutach można sprawdzać, czy kapusta jest dobra.


Instagram
KONTAKT



Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...