RSS
piątek, 12 kwietnia 2019
Co dalej....

Na razie szukam swojego miejsca w sieci... Chwilowo i kto wie, może na stałe, będzie to wordpress.

Przeniosłam się tam, ale na razie mam jakiś problem z importem i widocznością zdjęć - jest sama treść. Może jak się w tym odnajdę, to będzie wszystko jak powinno. Póki co, jest jak jest i brak mi bloxa :/

Nowy adres : https://pszczolkowegotowanieblog.wordpress.com/blog/

Zobaczymy, jak to wszystko będzie.

22:36, milka1204
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 lutego 2019
Bogini w kuchni (Dal z fasolki mung)

Styczeń i luty to trochę zmęczenia, dużo zabiegania, pracy i obowiązków... Dlatego dziś, bez zbędnych słów, przechodzę od razu do przepisu.

"Tak mi trzeba wiedzieć, że się ktoś o mnie troszczy w tym obcym świecie. I wiem, jak bardzo nie zasługuję na tę troskę - ja z moimi idiotycznymi depresjami i całą tą maszynerią spekulacji." Halina Poświatowska

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

"Owszem, książka kucharska to kronika wspomnień, które splatają się w historię naszego życia, historię społeczeństwa i kultury w najbardziej osobistej formie, ale jej podstawowym zadaniem jest odpowiedź na ważne codzienne pytanie: "Co będziemy dziś jeść?".

                                                                                   Nigella Lawson "Przy moim stole"


Najnowsza książka Nigelli Lawson "Przy moim stole", to pozycja, którą wiedziałam, że muszę mieć ;) Autorka jest moją kulinarną idolką. Wypróbowałam wiele jej przepisów i praktycznie wszystkie były i-d-e-a-l-n-e. Uwielbiam jej książki i programy telewizyjne (działają na mnie uspokajająco ;).

Dziś dzielę się z Wami przepisem na Dal z fasolki mung, który może nie wygląda najlepiej, ale za to jest bardzo aromatyczny i smaczny. Potrawę podaje się z ryżem doprawionym kurkumą, kardamonem i kminem oraz dodatkiem w postaci miętowej raity z kolendrą. Osobiście wolałam dodatek ryżu niż raity.

Składniki:

Dal:

250 g fasolki mung

75 g czerwonej soczewicy

1,5 litra zimnej wody

2 czerwone chili, bez pestek, drobno posiekane

1 ząbek czosnku, obrany i zmiażdżony

pół łyżeczki mielonej kurkumy

1-2 łyżeczki soli do smaku

Miętowa raita z kolendrą:

250 g jogurtu greckiego

mały pęczek kolendry

4 łyżki drobno posiekanych liści mięty

pół łyżeczki soli

Przygotowanie:

  • Fasolkę zalewam taką ilością zimnej wody, by ją przykryła. Zostawiam do namoczenia przynajmniej na godzinę (do 6 godzin), a następnie odcedzam i przekładam do garnka z grubym dnem i pokrywką.
  • Dodaję czerwoną soczewicę, wlewam 1,5 litra zimnej wody i zagotowuję bez przykrycia. Gdy woda się zagotuje, usuwam szumowiny.
  • Dodaję posiekane czerwone chili, zmiażdżony czosnek i kurkumę. Wszystko razem mieszam i gotuję pod uchyloną pokrywką 30-40 minut. Od czasu do czasu mieszam. Gdy fasolka i soczewica zmiękną, zdejmuję pokrywkę i gotuję dalej, aż potrawa nabierze konsystencji gęstej zupy. To może potrwać około 10 minut (w zależności, ile płynu pozostało w garnku; może nawet etap ten trzeba będzie pominąć). Należy wziąć pod uwagę fakt, że po zdjęciu z ognia dal będzie wciąż gęstniał. Doprawiam go do smaku solą.
  • Raitę można zrobić, gdy dal będzie gotowy. Łączę w misce jogurt, kolendrę, miętę oraz sól i miksuję wszystko blenderem ręcznym.
  • Potrawę można podać z dodatkiem ryżu.

niedziela, 30 grudnia 2018
Poświątecznie (boczniaki po kaszubsku i nowa książka Jojo Moyes)

Poświąteczny czas płynie nieco melancholijnie, naznaczony powrotem z domu rodzinnego. Jak co roku wyjazdowi towarzyszył jakiś ciężki do opisania smutek, że coś po raz kolejny minęło i tak naprawdę nie wiadomo, co przyniosą przyszłe Święta. W sercu tkwią życzenia świąteczne, pod powiekami mam wspomnienie łez mamci, która nie potrafiła ukryć wzruszenia. Kolejne dni wypełnione były zaś ogromem radości, wygłupów w śniegu, zabawą i śmiechem. Chcę te chwile zapamiętać jak najdłużej.

Teraz, czas spędzam trochę pracowicie: trzeba przygotować się do styczniowych zajęć, a do tego rozliczyć się z nowego zlecenia do czwartku. Wszystko to spowite jeszcze aurą lenistwa, dojadania pierogów i pierniczków...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Książkowo: "Srebrna zatoka" Jojo Moyes

Za każdym razem, kiedy ma się pojawić nowa książka Jojo Moyes, czekam na nią z niecierpliwością. Dzięki Wydawnictwu Znak Literanova, miałam przyjemność przeczytania "Srebrnej Zatoki" jeszcze przez premierą :)

Malownicza Srebrna Zatoka, to dzika część australijskiego wybrzeża. Tam można obserwować delfiny i humbaki. To właśnie w tym urokliwym miejscu, swój azyl odnalazła pełna tajemnic, bohaterka książki, Liza wraz ze swoją córeczką Hannah.

Spokój i rutynę przerywa przyjazd Mike'a, biznesmena pracującego dla dużej firmy developerskiej w Londynie. Początkowo jego wizyta nie zwiastuje problemów, dopiero później wychodzi na jaw prawdziwy cel jego podróży. Do tego wszystkiego dojdzie jeszcze niespodziewane uczucie między dwojgiem bohaterów, które z każdą stroną książki będzie się coraz bardziej komplikować, a skrywane tajemnice z obu stron dołożą dodatkowych problemów. To dzięki tym sekretom, książka jest wciągająca i sprawia, że snuje się domysły, co mogło się wydarzyć w przeszłości i co może się stać, w przypadku poznania prawdziwej historii.

Dodatkowo, podobało mi się jeszcze to, że każdy następny rozdział był opowieścią widzianą z perspektywy kolejnego bohatera. Dzięki temu można było spojrzeć na daną sytuację z innego punktu widzenia. Jest to ciekawe posunięcie i pomaga zrozumieć postępowanie każdej z postaci.

Książki pisane przez Moyes zawsze dotyczą problemów życia codziennego i to jest chyba klucz do sukcesu. Czytelnicy chcą czytać tego typu literaturę, bo jest ona dzięki temu bardzo im bliska (któż z nas nie ma problemów?). Do tego zawsze można mieć nadzieję na pozytywne zakończenie. Czy było też tak w przypadku "Srebrnej Zatoki"? Tego już nie zdradzę ;)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kulinarnie: boczniaki po kaszubsku

To, co można wyczarować w kuchni z boczniaków jest doprawdy zdumiewające. Kiedyś zerkałam na nie z obrzydzeniem, teraz wyszukuję kolejnych przepisów na to, co można z nich jeszcze zrobić. I tak po "bigosie z boczniakami", "skrzydełkach z boczniaków" i smażonych zwyczajnie w bułce i jajku, przyszła pora na boczniaki po kaszubsku :)

Porcja, którą przygotowałam na świąteczny stół zniknęła, co mówi zatem samo przez się. Warto spróbować, a nuż zasmakuje?

Korzystałam z przepisu od niezawodnej Jadlonomi (klik).

 Kilka rad:

  • Do smażenia boczniaków potrzebna będzie bardzo duża patelnia, a jeśli nie macie takiej, usmażcie boczniaki na dwa razy (mają się usmażyć na złoto).
  • Sos powinien być intensywnie słony i słodko – kwaśny i ma wystarczyć na pół kilograma boczniaków.
  • Ocet warto dodawać stopniowo, ponieważ różne rodzaje octu mogą bardzo różnić się od siebie poziomem kwaśności. 

Składniki:

500 g boczniaków

olej do smażenia

 

2 cebule

6 suszonych śliwek

 

2 goździki

2 ziarna ziela angielskiego

1 liść laurowy

1 łyżeczka ostrej papryki

1 łyżeczki soli

spora szczypta czarnego pieprzu

 

3 łyżki koncentratu pomidorowego

2 – 3 łyżki octu

2 łyżki sosu sojowego

1 łyżeczka gorczycy

1/4 łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki majeranku

1/2 szklanki wody

 

3 – 4 łyżki oleju lnianego

1 – 2 ogórki kiszone

sól

Przygotowanie:

  • Boczniaki kroję w grube paski. Na patelni rozgrzewam olej, dodaję boczniaki, ale nie mieszam. Czekam 1-2 minuty i dopiero wtedy mieszam i smażę je na złoty kolor, a następnie odsączam na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu.
  • Z patelni odlewam nadmiar oleju, do smażenia cebuli wystarczy około 1 łyżki. Cebulę kroję w półksiężyce, a śliwki w paseczki. Na rozgrzaną patelnię wrzucam cebulę i śliwki; smażę około 1 minutę.
  • Następnie dodaję goździki, ziele angielskie, liście laurowe, ostrą paprykę, sól oraz pieprz i wszystko smażę na niedużym ogniu do czasu, aż cebulka zmięknie, czyli przez kolejne 2 – 3 minuty.
  • Do miękkiej cebuli dodaję wszystkie pozostałe składniki poza olejem lnianym i ogórkami. Zwiększam ogień pod patelnią, duszę przez minutę, po czym dodaję usmażone boczniaki. Duszę jeszcze 2 – 3 minuty i odstawiam do ostygnięcia.
  • W tym czasie kroję w drobną kostkę kiszonego ogórka i dodaję go do boczniaków razem z olejem lnianym. Dokładnie mieszam i w razie potrzeby dodaję szczyptę soli lub więcej octu. Całość przekładam do szklanego, szczelnie zamykanego słoika i wstawiam do lodówki.
  • Danie najlepiej smakuje następnego dnia, z dobrym chlebem lub bez żadnych dodatków.

niedziela, 23 grudnia 2018
Świątecznie (bigos z boczniakami)

Święta już od dawna nie są dla mnie tym, czym były za czasów, gdy byłam dzieckiem. Owszem, doceniam fakt, że spędzam je z rodziną, że wspominamy nasze fajne chwile, oglądamy albumy ze zdjęciami, smakujemy pyszne potrawy i jest po prostu ciepło i przytulnie. Niestety, melancholia dopada mnie mimo wszystko i nieco tłumi radość.

Jak co roku, staram się zgnieść w zarodku zielonego Grincha i robię wszystko, by się nie poddać tak łatwo: piekę pierniczki, włączam świątecznego Michaela Buble, oglądam "The Holiday", pakuję prezenty, ozdabiam światełkami stroik i eksperymentuję z potrawami :) 

Dziś dzielę się z Wami jednym z takich eksperymentów: bigosem z boczniakami, według przepisu z Jadłonomi (klik). Nie ma w nim mięsa, czego jakoś specjalnie nie odczułam jedząc go. Jest za to mnóstwo smaku, aromatu i świątecznej atmosfery. Jeśli ktoś uważa, że bigos bez mięsa to nie bigos, niech przyjmie zatem, że jest to przepis na pyszną kapustę z boczniakami ;)

Wesołych i rodzinnych Świąt Wam życzę Drodzy Czytelnicy :)

Bigos z boczniakami i zieloną soczewicą (kapusta z boczniakami i zieloną soczewicą)

Uwagi:

  • Kupcie dobrą kapustę kiszoną, bez niepotrzebnych "polepszaczy" i niech to nie będzie kapusta "kwaszona".
  • Do gotowania wybierzcie największy garnek o grubym dnie (będzie łatwiej mieszać i nic się nie przypali).
  • Nie należy zmniejszać ilości oleju, bo przyprawy muszą się dokładnie usmażyć w oleju z cebulką.
  • Wino można zastąpić cydrem, brandy lub żubrówką.
  • Żeby dobrze przygotować boczniaki, trzeba trzymać się ściśle przepisu.

Składniki:

1 cebula

4 – 6 łyżek oleju

 

1 kilogram kiszonej kapusty

2 szklanki wody

1 łyżka soli

 

1/2 szklanki zielonej soczewicy, suchej

 

1 kilogram białej kapusty

1 kwaśne jabłko

1 szklanka wody

1/2 szklanki czerwonego wytrawnego wina

1 – 3 łyżki miodu lub syropu klonowego

1 łyżka koncentratu pomidorowego

10 suszonych śliwek

1/4 szklanki suszonej żurawiny

10 g suszonych grzybów

4 łyżki sosu sojowego

sól i czarny pieprz

 

500 g boczniaków

olej

 

2 i 1/2 łyżki sosu sojowego

1/2 łyżeczki miodu lub syropu klonowego

 

Przyprawy:

6 ziaren ziela angielskiego

6 liści laurowych

4 goździki

3 owoce jałowca

1 łyżeczka kminku

1 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego

1 1/2 łyżeczki papryki wędzonej

1 1/2 łyżeczki papryki ostrej

1 łyżeczka cząbru

1 łyżeczka majeranku

1/2 łyżeczki tymianku

1/2 łyżeczki ziaren kolendry

1/2 łyżeczki ziaren gorczycy

Przygotowanie:

  • Cebulę kroję w grubą kostkę, kiszoną kapustę odciskam z nadmiaru soku i siekam na mniejsze kawałki. Na dnie bardzo dużego garnka rozgrzewam dużo oleju, dodaję cebulę i smażę przez 1 minutę. Następnie dodaję wszystkie przyprawy i smażę jeszcze 2 – 3 minuty.
  • Do podsmażonej cebulki dodaję kiszoną kapustę, wodę oraz sól i gotuję wszystko pod przykryciem przez 45 minut.
  • W międzyczasie suchą soczewicę gotuję w lekko osolonym wrzątku, białą kapustę siekam, a jabłko w skórce ścieram na tarce.
  • Ugotowaną soczewicę odcedzam. Kiedy kiszona kapusta lekko zmięknie dodaję posiekaną kapustę, starte jabłko i wszystkie pozostałe składniki. Dokładnie mieszam, przykrywam i gotuję przez 4 godziny na najmniejszym ogniu, mieszając co godzinę.
  • Przed podaniem bigosu przygotowuję boczniaki: grzyby kroję w grube paski wzdłuż blaszek, na dnie największej patelni rozgrzewam olej i kiedy będzie bardzo gorący, dodaję grzyby i nie mieszam ich! Czekam 1 – 2 minuty i dopiero wtedy mieszam, ponownie mieszam po kolejnych 2 minutach.
  • Gdy grzyby będą złote wlewam sos sojowy, miód i intensywnie mieszając odparowuję płyn. Boczniaki przekładam na papierowy ręcznik żeby odsączyć je z nadmiaru tłuszczu.
  • Na koniec bigos doprawiam solą i pieprzem, w razie potrzeby dodaję więcej miodu lub innego słodzika. Dodaję boczniaki, mieszam i podaję z chlebem lub z ziemniakami. Najlepszy jest następnego dnia.

niedziela, 02 grudnia 2018
Jesienne osiędbanie (ciasto dyniowo-mandarynkowe)

"Czuła się bezpiecznie, odizolowana i absolutnie zobojętniała pod warstwą swetrów, w wysokich butach i w płaszczu od deszczu, głęboko schowana w ciepłym wnętrzu mokrej wełny i czystego sumienia" Tove Jansson, Wiadomość

"Nie jest trudno opuszczać tymczasowe otoczenie i ludzi, którzy stali się na tyle bliscy, że człowiek uroni po nich łezkę, ale za pół roku staną się niewyraźni i nieprawdziwi. [...] ... a wszyscy ci mali ludzie, których się spotkało, którzy ci pomagali lub cię denerwowali, w końcu staną się tylko kilkoma rozmazanymi pociągnięciami ołówka w bardzo starym szkicowniku." Tove Jansson, Listy Tove Jansson

Listopad był jedną wielką mozaiką uczuć i zdarzeń, a działo się wiele. Wiadomo, to co pozytywne, pomogło przetrwać ten trudny miesiąc. Jeśli chodzi o mniej ciekawe sytuacje, to ich pojawienie się pomogło mi co nieco zrozumieć i przy okazji zweryfikować kto i co jest w życiu ważne, a czym nie warto się przejmować.

Przy obecnym zabieganiu, masie obowiązków i zajęć, doceniam wszystkie te chwile, które są dla mnie wyjątkowe (z różnych względów). Przypomniałam sobie artykuł Blimsien o "osiędbaniu" (tutaj i tutaj) oraz jeden z wpisów na Facebooku Kobiety na zakręcie (@ubranawmoc). Dlatego ten weekend był moim osiędbaniem, dzięki przyjemnościom, które sobie zaplanowałam, ale również dzięki ludziom, z którymi go spędziłam. Mnóstwo wyjątkowych chwil, dużo ciepła, uśmiechu, rozmów i cudownych miejsc.

Teraz, już przy końcu weekendu, pora na ciąg dalszy dbania o siebie: herbata z lipy z miodem i cytryną, książka ("Szlaki. Opowieści o wędrówkach" R. Macfarlane) i masa pięknych wspomnień :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kulinarnie: ciasto dyniowo-mandarynkowe

Pyszne, wilgotne i miękkie ciasto dyniowe o zapachu mandarynek i wanilii. Proste i szybkie w przygotowaniu, zwłaszcza, jeśli korzysta się z wcześniej przygotowanego puree dyniowego (ja wygrzebałam z zamrażalnika już ostatni zapas...). Warto się skusić ;)

Przepis znalazłam tutaj.

Składniki:

250 g (250 ml) puree z pieczonej dyni (przepis tutaj)

225 g mąki pszennej (1 i 1/2 szklanki o poj. 250 ml)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

200 g masła

1 szklanka cukru

1 łyżeczka cukru waniliowego lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

skórka starta z 2 mandarynek

3 jajka, oddzielnie żółtka od białek

Polewa: 50 g białej czekolady lub 5 łyżek cukru pudru lub 3 łyżki dżemu pomarańczowego lub mandarynkowego

Przygotowanie:

  • Tortownicę o średnicy ok. 23 - 24 cm smaruję masłem, spód wykładam papierem do pieczenia. Przygotowuję puree z dyni. Piekarnik nagrzewam do 180 stopni C. Mąkę przesiewam do miski razem z proszkiem do pieczenia, mieszam i odstawiam.
  • Do garnka wkładam pokrojone na kawałeczki masło, roztapiam na małym ogniu co chwilę mieszając (nie podgrzewać za mocno). Dodaję cukier oraz cukier waniliowy i mieszam. Odstawiam z ognia.
  • Mus z dyni wkładam do miski, dodaję skórkę z mandarynki i wlewam roztopione masło z cukrem, mieszam i studzę. Odkładam pół szklanki otrzymanej masy na polewę. Do reszty dodaję żółtka i mieszam.
  • Białka ubijam na sztywną pianę. Do oddzielnej miski przesiewam mąkę i mieszam z proszkiem do pieczenia oraz sodą.
  • Delikatnie łączę składniki suche i mokre oraz pianę z białek - mieszając wolno łyżką, tylko do połączenia się składników.
  • Masę wykładam do tortownicy. Wstawiam do nagrzanego piekarnika i piekę przez ok. 40 - 45 minut lub do suchego patyczka. Wyjmuję z piekarnika i odstawiam do wystudzenia.
  • Polewa: do odłożonej masy dodaję roztopioną czekoladę lub cukier puder lub dżem pomarańczowy, mieszam. Polewam po cieście gdy będzie już ostudzone.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 109


KONTAKT



Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...