Blog > Komentarze do wpisu
Sałatka z ziemniaków i co nieco do czytania

Wrześniowe zabieganie. Ilość spraw, które mam na głowie, rzeczy do zrobienia i ogarnięcia, a także daty, których trzeba pilnować - wszystko to budzi lekką panikę, a do tego system kalendarzowo-karteczkowy czasem szwankuje. Na szczęście, w tym chaosie, są chwile wytchnienia, które dodatkowo przynoszą sporo radości i rozbudzają wewnętrzne ciepełko. Te momenty porządnie ładują moje baterie i po chwilowych słabościach, znów mogę działać z pełną mocą.

A jak u Was rozpoczął się wrzesień? :)

Tymczasem zapraszam Was do lektury wpisu, w którym piszę o książkach, które mogłam przeczytać dzięki Business and Culture (obie książki wydało Wydawnictwo Muza). Poza tym, w części kulinarnej, przepis na smakowitą ziemniaczaną sałatkę.

Książkowo

1. "Sztuka skutecznego proszenia. Jak umiejętnie narzekać, aby osiągnąć cel, poprawić relację z ludźmi i wzmocnić poczucie własnej wartości" Guy Winch

Przyznam szczerze, że tytuł nie był zbytnio zachęcający (już bardziej przemawiałby oryginalny, "The Squeaky Wheel" lub sam podtytuł). Zasiadłam jednak do lektury, żeby sprawdzić, czy jest to pozycja, którą warto kupić.

Jak się okazało, jest to książka, która może stać się bliska wielu osobom. Porusza bowiem problem narzekania i marudzenia, które często bywa bezproduktywne i nie niesie ze sobą nic dobrego. Niektórzy z narzekania tworzą wręcz narrację swojego życia, stając się jednocześnie bezradnymi ofiarami. Autor podkreśla, że im dłużej pozostajemy w tej roli, tym bardziej staje się ona naszą tożsamością. Zaznacza również, że chronicznie narzekającymi nie stajemy się nagle, choćby w godzinę. Jest to proces, który może być zapoczątkowany choćby poprzez jakieś traumatyczne wydarzenie, które sprawia, że stajemy się powoli osobami szukającymi współczucia i zrozumienia we wszystkich aspektach naszego życia. Wciąż się skarżymy, płaczemy i użalamy na swój los. Winch porusza przy okazji temat litości i uświadamia nam, że jest ona niezwykle toksyczna dla zdrowia psychicznego. Nie można jej akceptować, poza sytuacjami naprawdę tragicznymi. "Litość to trucizna psychologiczna, a chronicznie narzekający pochłaniają ją w ogromnych ilościach", pisze autor.

Guy Winch chce nas przekonać, że marudzenie można zamienić na coś pozytywnego. Uzasadnia to, przytaczając historie swoich pacjentów, a także opisując wydarzenia, które miały wpływ na jego samego. Poza tym, dokładnie wyjaśnia czytelnikom, jak działa mechanizm narzekania i jak można go zmienić w coś pozytywnego, dzięki czemu osiągniemy nasze cele, poprawimy relacje z bliskimi oraz wzmocnimy poczucie własnej wartości.

Podsumowując: jest to książka, po którą warto sięgnąć. Jej lektura pozwoli uzmysłowić sobie, że narzekanie nie zmieni naszego świata i relacji, ale przy odrobinie chęci i zastosowaniu wskazówek zawartych w książce, można osiągnąć więcej, niż zakładamy.

2. "Dzień, w którym lwy zaczną jeść sałatę" Raphaelle Giordano

Książka nie zachęciłaby mnie ani okładką, ani tytułem, by po nią sięgnąć. Na domiar złego (jak dla mnie), określono ją jako poradnik, a po tego typu książki nie sięgam zbyt często. Wątpliwą wisienką na torcie było również opisanie tematu książki jako: "jak przestać być bucem"... Buc to według autorki osoba, która uważa się za centrum wszechświata, wie wszystko najlepiej, patrzy na ludzi z góry, nie słucha innych i w ogóle jest najlepsza we wszystkim.

Mimo dość negatywnego nastawienia, zasiadłam do lektury i po kilku stronach stwierdziłam, że w sumie nie jest źle. Książka nie jest napisana jak typowy poradnik, a wręcz czyta się ją jak najzwyklejszą powieść. Pozycja ta zaś ukazuje drogę, jak przestać być bucem. Dopiero na końcu jest kilka stron, w których autorka wyjaśnia pewne terminy, dzieli się wskazówkami, z których można skorzystać.

Poznajemy zatem bohaterów książki. Romane Gardener, jest kobietą poukładaną, która przeszła nie jedno w swoim życiu. Prowadzi szkolenia terapeutyczne, między innymi właśnie pomagające w zaprzestaniu bycia bucem. Poza tym wspiera osoby, które z takimi osobami mają do czynienia na co dzień. Poznajemy uczestników kursu oraz powody, dla których się tu znaleźli. Każdy jest inny i dla Romane wymyślenie dla nich zajęć jest niesamowitym wyzwaniem. Podczas lektury, mamy możliwość dowiedzieć się, jakie są to zajęcia, jak podeszli do nich uczestnicy i ostatecznie dowiadujemy się, jak się to wszystko zakończyło i czy dla każdego zakończenie było pozytywne. Muszę przyznać, że niektóre z zadań były bardzo ciekawe i sama zastanawiałam się, jak ja bym do nich podeszła.

Jednym z uczestników kursu jest Maximilien Vouge, biznesmen i jednocześnie wzorcowy przykład "pępka świata". Jego los i do tego spotkanie z Romane jest czymś przewidywalnym, gdzieś tam czuje się, czym to wszystko się skończy. Końcówka książki jest zatem niczym z powieści obyczajowej, a do tego mocno romantycznej.

Podsumowując: nie jest to do końca mój typ książki. Zwłaszcza zakończenie było dla mnie męczące, ponieważ dość mocno ociekało słodkim lukrem, zamieniając lekturę w przewidywalny romans. Nie jest to zła książka, ale na pewno sama z siebie nie sięgnęłabym po nią w księgarni.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kulinarnie: sałatka z ziemniaków z pesto bazyliowym, prażonymi pestkami słonecznika i ziarnami komosy ryżowej

Przepisy na sałatki są zawsze w cenie, przynajmniej u mnie. Dodatkowo, kiedy głównym składnikiem są w nich ziemniaki, stają się tym bardziej kuszące.

Tym razem źródłem inspiracji był lipcowo-sierpniowy numer Kukbuka. Oczywiście najlepiej smakowałaby z młodych ziemniaków, ale myślę że te dostępne teraz, mogą być równie smaczne. Przepis nieco zmodyfikowałam po mojemu. Przede wszystkim obrałam ziemniaki (co jest istotne, kiedy nie robimy sałatki na początku kartofelkowego sezonu), po ugotowaniu podsmażyłam je na oleju, czego w oryginale nie było. Co jeszcze... Nie miałam pestek dyni, zatem dałam trochę więcej pestek słonecznika i użyłam tylko białej komosy, bo akurat taką miałam w zapasie. Co do pesto, wiadomo że robione samemu jest najlepsze, ale jeśli nie macie czasu, to możecie użyć gotowego (ale zadbajcie o to, by miało dobry skład).

Składniki:

8 ziemniaków

pęczek bazylii

2 łyżki pestek słonecznika i 2 łyżki pestek dyni uprażonych z odrobiną sosu sojowego

2 łyżki octu jabłkowego

2 łyżki miodu

2 ząbki czosnku

sól i pieprz do smaku

oliwa/olej wg uznania

do podania: 1 łyżka uprażonych ziaren komosy ryżowej; 1 łyżka uprażonych pestek słonecznika; opcjonalnie: listki z 2 gałązek tymianku

Przygotowanie:

  • Ziemniaki obieram i gotuję w osolonym wrzątku (nie mogą być zbyt miękkie). Po ugotowaniu, odcedzam je i kroję w grubsze plastry/cząstki. Podsmażam na patelni, aż się zarumienią.
  • Liście bazylii wkładam do blendera, dodaję uprażone pestki, ocet, miód, czosnek, sól, pieprz i blenduję na jednolitą masę. W trakcie dodaję tyle oliwy/oleju, by uzyskać aksamitną konsystencję.
  • Ziemniaki mieszam z pesto, posypuję komosą, pestkami słonecznika i opcjonalnie listkami tymianku.
  • Sałatka jest dobra na zimno i na ciepło :)

niedziela, 09 września 2018, milka1204

Polecane wpisy

Komentarze
2018/09/14 11:12:05
ja kocham ziemniaki! i na pewno takową sałatkę na dniach przyrządzę ;-)


KONTAKT



Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...