Blog > Komentarze do wpisu
Leśna manufaktura cz. 3 (herbatka z lilaka) oraz kilka słów o książce

Dzisiejszy wpis to kilka słów na temat książki rewelacyjnej Jojo Moyes oraz opis moich kolejnych zmagań w temacie "leśnej manufaktury". Zapraszam do lektury :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Książkowo: "Moje serce w dwóch światach" Jojo Moyes

"Przypomniały mi się słowa Agnes, że my, które wyjechałyśmy daleko od domu, zawsze będziemy miały serca w dwóch miejscach. Położyłam dłoń na sznurkowej kanapie i wreszcie się rozpłakałam."

"Moje serce w dwóch światach", to zwieńczenie historii Lou Clarke, którą czytelniczki/czytelnicy mieli okazję poznać w dwóch wcześniejszych książkach Moyes: "Zanim się pojawiłeś" i "Kiedy odszedłeś". Trzecia część może być rekompensatą za niepewności i rozterki, które mogły zostać po ich lekturze.

Lou próbuje stanąć na nogi i wyrusza do Nowego Jorku. Zostaje asystentką Agnes, żony jednego z nowojorskich bogaczy (jak się okazuje, jest to Polka). Jej życie nabiera tempa, a czas ma wypełniony do granic terminami, spotkaniami i wydarzeniami, które mają miejsce w tzw. wyższych sferach i w których Lou towarzyszy Agnes. Świat elit, drapaczy chmur i rozświetlonych alei jest zupełnie inny niż brytyjskie miasteczko, w którym dotychczas żyła. Codzienność nie jest dla niej zbyt łaskawa. Życie służbowe zaczyna dominować w jej życiu osobistym, a "przyjaźń" z Agnes nie ma dobrego wpływu na wrażliwą Lou. W tej całej gonitwie, dziewczyna zapomina o sobie, ale na tego typu refleksje zdobędzie się dopiero później. W tym wszystkim jednak, Lou zawsze będzie mogła liczyć na kilka osób, które będzie mogła nazwać przyjaciółmi.

Historia opisuje również próbę przetrwania związku na odległość Lou i Sama. Pojawia się wiele przeszkód na ich drodze, a w tym wszystkim pojawia się Josh, który jest niesamowicie podobny do jej wielkiej miłości, Willa...

Książka jest naprawdę wyjątkowa, zresztą jak wszystkie książki Jojo, które czytałam (wiem, to bardzo subiektywna opinia ;). Tym razem autorka także serwuje czytelnikom/czytelniczkom sporą dawkę słodko-gorzkich emocji, ale również i humoru, który jest nieodłącznie związany z Lou: wrażliwą, dobrą i zarazem zwariowana dziewczyną w pasiastych rajstopach. Jej postać jest niesamowicie pozytywna, a jej próby spełniania marzeń (mimo dramatycznych przeżyć i utraty ukochanego Willa) dają nadzieję, że wszystko może się zdarzyć, ale nie wolno się poddawać.

"Moje serce w dwóch światach" to książka, którą mogę polecić i jednocześnie nakłonić do sięgnięcia po wcześniejsze części serii. Naprawdę warto :)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kulinarnie: susz na herbatkę z lilaka

Pomysł na taką herbatkę, znalazłam tutaj. Zaintrygował mnie opis "karmelowego smaku lilaka" i domowy sposób fermentacji. Oczywiście musiałam ten przepis wypróbować. Spodobało mi się to na tyle, że proces powtórzyłam z kolejnymi zebranymi kwiatami. Dlatego na zdjęciu widać, że jeden susz jest ciemniejszy (pierwsze podejście), a drugi jaśniejszy (drugie podejście). Nie wiem czemu tak mi wyszło, ale wygląd nie ma znaczenia jeśli chodzi o smak w tych obu przypadkach. Smak natomiast ma faktycznie coś z karmelu. Zapach jest również wyjątkowy i lekko herbaciany. Susz mieszam sobie z liśćmi zielonej lub czarnej herbaty, bo taka mieszanka smakuje mi najlepiej.

Co poza smakiem taka herbatka ma do zaoferowania? Według Inez, zawarta w lilaku syringina, to aktywny składnik biochemiczny, który działa ochronnie na wątrobę. Warto ją pić choćby po kuracji antybiotykowej, aby wspomóc zniszczoną wątrobę. 

Chociaż lilak już przekwitł, myślę że przepis może się przydać w przyszłym roku ;)

 A zatem, jak przygotować taki susz z lilaka?

  • Zbieramy kwiaty lilaka. Mogą być w dowolnym kolorze i odmianie. Ważne natomiast jest to, żeby były suche i bez liści. Mogą by mocno rozwinięte lub jeszcze w pączkach.
  • Kwiaty umieszczamy w słoju (pojemność ok. 1 litra) i dociskamy ręką.
  • Zamykamy szczelnie słoik i umieszczamy go w ciepłym miejscu, aż kwiaty staną się prawie białe. W temperaturze ok. 35 stopni C proces przebiega ok. 12 godzin. Idealnie sprawdził by się przypiecek lub kominek. Jeśli nie dysponujemy żadnym z powyższych, wykorzystujemy piekarnik. Ustawiamy go na 45 stopni C i po 2-3 godzinach powinno być po wszystkim. Trzeba kontrolować co się dzieje w słoiku.
  • Wyciągamy kwiaty ze słoika, które w kontakcie z powietrzem, natychmiast zrobią się brązowe.
  • Zaczynamy suszenie, można w piekarniku: temperatura ok. 40 stopni C, przy uchylonych drzwiczkach piekarnika. Od czasu do czasu należy susz przemieszać. Kiedy będzie już suchy, przekładamy go do szczelnie zamykanych słoiczków.

niedziela, 03 czerwca 2018, milka1204

Polecane wpisy



KONTAKT



Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...