Blog > Komentarze do wpisu
Słodka obietnica (książka + przepis)

Obietnica - wg wielkiego słownika języka polskiego, obietnica jest „zapewnieniem danym komuś, że mu coś dobrego damy lub zrobimy". 

Czasem zdarza się nam stanąć wobec słownej obietnicy złożonej drugiej osobie... Obiecujemy, a słowa czasem ulatują gdzieś w przestrzeń, tracąc na wartości... Wiele obietnic gdzieś po prostu znika... Nie dotrzymujemy słowa, bo słowa, których nie spisujemy, mają tak jakby, mniejszą wartość...

Łucja, bohaterka książki "Obietnica Łucji" Doroty Gąsiorowskiej, składa pewną obietnicę dopiero co poznanej Ewie. Składa ją, nie do końca świadoma swojego przyrzeczenia. Coś, co wydaje się jej oczywistością, z biegiem czasu nie jest już takie oczywiste. Spotkane osoby, ich punkt widzenia, to wszystko ma wpływ na postrzeganie sytuacji. Już nic nie jest tylko czarne lub tylko białe. Jest kilka odcieni szarości...

Po lekturze kryminałów autorstwa Pierre'a Lemaitre, miałam ochotę przeczytać coś zupełnie innego. Coś przepełnionego emocjami, jakimi potrafi kierować się jedynie kobieta. "Obietnica Łucji" świetnie się wpisała w te potrzeby. Książkę przeczytałam w weekend. Wciągnęła mnie historia Łucji i Ani. Dodatkowo, ujęła mnie ta solidarność kobiet: tytułowej Łucji, Ani, Matyldy, Antoniny i Eleonory. Tego brakuje w naszym współczesnym świecie, tej solidarności i przyjaźni, wsparcia i podania pomocnej dłoni, dostrzegania tego, że druga osoba nas potrzebuje, choćby do tego, by ją wysłuchać.

Książka niesamowita, przepełniona historiami kobiet, przeczytana niesamowicie szybko. Wciągająca...

Jedyne, co mnie trochę zadziwiło, to ten oczywisty (?) brak tęsknoty Ani za Ewą. Owszem, dziewczynka czuje brak matki, wraca do niej wspomnieniami, ale to wszystko jest tak pokazane, jakby było oczywistością... Nie ma mamy, żyjemy dalej. Trudno mi to wytłumaczyć, może nawet nie ma co rozgrzebywać tematu, ale jednak mój znak zapytania odnośnie tej sytuacji jest duży... Bo mimo wszystko, nawet jeśli odejście jest z góry przesądzone i jest wybawieniem od cierpienia, to jednak ten żal i pewna forma żałoby gdzieś w człowieku tkwi. Z drugiej strony, to jak przebiega nasz czas żałoby, to bardzo indywidualna sprawa... Czyli, sprawa bardzo dyskusyjna.

Podsumowując, książka jest niesamowita. Przepełniona ciepłem, emocjami, miłością, przeznaczeniem... Taką książkę podarowałabym w prezencie swojej Mamci lub Sis, bo czuję, że bardzo im by się spodobała...

Za egzemplarz "Obietnicy Łucji", dziękuję Wydawnictwu Znak. A Pani Gąsiorowskiej gratuluję udanego debiutu :)

Kulinarnie: rolada malinowo-różana.

Przepis odnalazłam na blogu (klik), który niesamowicie mnie ujął. Czym? Przede wszystkim fotografią. W następnej kolejności: przepisami i opowieściami. Pani Kinga stworzyła wspaniałe miejsce, w którym zgubiłam poczucie czasu. Wsiąkłam w jej blog, a nawet (baaaa) napisałam do Niej maila o tym, jak bardzo ujęła mnie jej twórczość. Kilka przepisów od razu znalazło się w zakładce z ulubionymi. Zaś dla rolady różano-malinowej, dokonałam nawet zakupu olejku różanego (i wody różanej).

Rolada wyszła mi tak sobie. Przyznaję. O ile krem sprawił, że padłam na kolana z zachwytu, to ciasto jakoś chyba nie do końca było zamierzone z efektem końcowym oryginalnego przepisu. Nie wiem, co zrobiłam nie tak, bo na wszystkich etapach przepisu, miałam dokładnie to co miało być (rzadsze po dodaniu sody  z sokiem z cytryny, bąbelki powietrza itp.). Wszystko wydawało się zgodne z przepisem. A jednak zwietrzyłam zakalca. Nie wiem, coś mi nie poszło, bo jednak ciasto nie wygląda jak u p. Kingi. Biczuję się wewnętrznie, bo chciałam się napawać pełnym smakiem rolady, a tak zastanawiam się, co poszło nie tak. A może jednak wyszło, tylko nie jestem przyzwyczajona do takiego rodzaju ciasta (bezjajecznego totalnie)?

Jedno jest pewne, ta masa różano-malinowa to niebo w gębie. Po prostu raj, który mogłabym jeść non stop łyżeczką ;) Kombinuję już, że świetnie pasowałby do kruchych babeczek (z pewnością przetestuję ten pomysł).

Kończąc, polecam wizytę na Green Morning oraz przeglądnięcie tamtejszych (wege) przepisów przepisów.

Składniki:

Ciasto (na 2 rolady):
1 puszka skondensowanego słodkiego mleka (400ml, 530g)
400ml jogurtu naturalnego
1 płaska łyżeczka sody
5 łyżek soku z cytryny
3 szkl. mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru pudru
wanilia

Krem (na jedną roladę):
350g mascarpone
1,5 szkl śmietany kremówki (36%)
8 łyżek soku z cytryny (około 1/2 szkl.)
3/4 szkl cukru pudru
1 cukier waniliowy (w formie pudru)
olejek różany do smaku (1- 1,5 łyżeczki)
1 łyżeczka soku z buraków (dla koloru)
2 szkl. malin
cukier puder do posypania

Przygotowanie:

  • W misce mieszam mikserem jogurt z mlekiem skondensowanym. Przesiewam do miski mąkę z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Mikserem na wolnych obrotach mieszam tylko do połączenia składników.
  • Sok z cytryny mieszam z sodą, czekam aż się spieni i dodaję do ciasta w misce. Teraz już łyżką mieszam dokładnie spienioną sodę z ciastem. Zrobi się ono rzadsze a podczas mieszania powstaną bąbelki powietrza.
  • Dużą blachę z wyposażenia piekarnika wykładam papierem do pieczenia (ładnie go wyrównuję, bo wszystkie jego fałdy odbiją się na cieście). Wylewam ciasto na blachę i rozsmarowuję równomiernie.
  • Piekę w temperaturze 165 stopni C przez około 25 minut. Ciasto ma być ledwo złote, dużo jaśniejszego koloru niż większość pieczonych ciast.
  • W czasie pieczenia ciasta robię krem. Ubijam śmietanę na sztywno, pod koniec ubijania dodaję cukier waniliowy, 2 łyżki cukru pudru i 2 łyżki soku z cytryny. Śmietana do ubijania powinna być bardzo zimna, długo chłodzona w lodówce.
  • W osobnej misce mieszam mascarpone z resztą cukru i soku z cytryny, olejkiem różanym. Robię to mikserem na niskich obrotach i mieszam mascarpone tylko tyle, ile niezbędne do połączenia składników.
  • Dodaję ubitą śmietanę oraz sok z buraka do miski z mascarpone, mieszam delikatnie łyżką do połączenia składników (Można użyć gotowego soku z buraka, lub utrzeć kawałek buraka, ułożyć go na malutkim sitku i wyciskać sok bezpośrednio do miski do czasu uzyskania odpowiedniego koloru). Wstawić do lodówki przynajmniej na godzinę.
  • Upieczone ciasto, wyjmuję z blachy wraz z papierem, układam na kratce, żeby lekko ostygło. Niech będzie przykryte ściereczką kuchenną inaczej za szybko wyschnie i nie będzie chciało się rolować.
  • Kiedy ciasto będzie jeszcze ciepłe ale już nie gorące odwracam je i delikatnie ściągam papier. Długim nożem z piłką rozkrajam ciasto wzdłuż na pół, na dwa cienkie blaty. Do tego przepisu potrzebny jest tylko jeden blat, drugi można użyć inaczej lub zamrozić.
  • Zanim ciasto do końca ostygnie warto nadać mu już odpowiedni kształt. Najlepiej użyć do tego ręcznika frotowego złożonego na pół. Układam ręcznik na przekrojoną stronę blatu (tak jakby był kremem) i delikatnie zwijam roladę z „ręcznikowym kremem” w środku. Przykrywam ściereczką, żeby ciasto nie wysychało i zostawiam na 20-30 minut.
  • Kiedy ciasto wystygnie, delikatnie rozwijam rulon, zabieram ręcznik, a na jego miejsce rozsmarowuję 2/3 kremu, wkładam w krem maliny (powinny być suche i całe), przykrywam resztą kremu. I delikatnie ale ściśle zwijam.
  • Posypuję cukrem pudrem i wstawiam do lodówki na co najmniej 5 godzin. Najlepsza jest po 12 godzinach, dlatego warto robić ją dzień wcześniej.
  • Przechowuję ciasto w lodówce, najlepiej czymś przykryte, żeby nie wysychało. Wyciągam z lodówki na 20-30 minut przed podaniem.

niedziela, 08 marca 2015, milka1204

Polecane wpisy

Komentarze
2015/03/08 22:38:28
Książka plus rolada o tak wspaniałej masie... Aż się rozmarzyłam...
Pozdrawiam
-
2015/03/08 22:48:17
Matleen: dziękuję :D
-
Gość: Szyper, *.centertel.pl
2015/03/09 08:08:30
Gratuluję literackiej recenzji, jest bardzo głęboka i zdecydowanie zachęca do lektury :) Rolada kusi już samym wyglądem, a wzbogacona opisem wzbudza wielkie pragnienie kulinarne, do tego i książka i rolada ujęte jak zawsze na doskonale skomponowanych fotografiach :))))) Pozdrawiam gorąco i życzę dalszych sukcesw literackich i kilinarnych :)))))
-
2015/03/09 09:38:57
Szyper: <pąs> :))) dziękuję za tyle miłych słów! Pozdrawiam ciepło :)
-
2015/03/09 10:42:27
itam musze ci powiedzieć droga autorko tego bloga, że ta roladka wygląda tak kusząco, że po prostu chce się jej spróbować. Naprawdę przepisem trafiłaś w sam sedno sprawy. Wprawdzie urodziny mam dopiero w lipcu, ale już teraz spokojnie mogę powiedzieć, że ta roladka będzie na pewno ozdobą moich urodzin, na stole.
-
2015/03/09 17:50:37
:)
-
2015/03/09 18:45:45
Musiała pięknie pachnieć ta rolada :)
-
2015/03/09 19:43:11
Gin86: mieszanka zapachowa (i smakowa) malin i róży jest niesamowicie ujmująca :)
-
2015/03/10 00:34:44
Cieszy mnie bijący uśmiech z Twojego wpisu, aczkolwiek zapomnij proszę o goryczce "nieudanego" ciasta, bo wg mnie wygląda cudownie!!! I zapewne tak właśnie miało wyjść!!!
Choć książka nie wpisuje się w mój gust literacki Twój opis sprawił, że chętnie po nią sięgnę! :)
Serdecznie pozdrawiam ze ślinką na brodzie ;)
-
2015/03/10 07:49:01
ciasto wygląda pysznie :)
Ciekawi mnie, co trzeba zrobić, by otrzymać książkę od wydawnictwa.
Wiosennie pozdrawiam :)
-
2015/03/10 07:58:15
Hiems83: dziękuję - to był mój roladowy debiut ;) z pewnością, kiedyś wyjdzie mi to tak genialnie jak p. Kindze z Green Morning :)
Co do książki, warto po nią sięgnąć, choćby właśnie po to, by zaserwować sobie odmianę gatunków literackich ;)

E.ka: dziękuję :)
Wydawnictwo Znak jakiś czas temu ogłosiło na FB, że poszukuje recenzentów. Osoby, które wysłały maila do Wyd., otrzymały ankietę do wypełnienia i potem pozostało czekać. Udało mi się znaleźć w gronie wybrańców, z czego ogromnie się cieszę (książki i gotowanie - to moje największe pasje).


KONTAKT



Durszlak.pl Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...